PoliTycoon

Poza polityczną ortodoksją

Mini link do artykułu

Esej

Prawda, informacje, fakty i opinie. Mętne zapisy Karty Etycznej Mediów, cz.1 – system

Autor: 
PoliTycoon
Publikacja: 
2017/03/30
Mętne zasady Karty Etycznej Mediów

W dniu 29 marca 1995 roku, czternastu sygnatariuszy - w imieniu trzynastu organizacji medialnych - złożyło podpis pod Kartą Etyczną Mediów (KEM).  Ponadto sygnatariusze powołali Radę Etyki Mediów (REM), która miała strzec zasad zawartych w KEM „publicznie orzekając w sprawach przestrzegania Karty i dokonując interpretacji jej zapisów”.

Powstał więc kodeks etyczny, zredagowany i podpisany przez dziennikarzy, który miał dotyczyć dziennikarzy. Zostało powołane, również przez dziennikarzy, ciało - w skład którego wchodzili dziennikarze - które miało stać na straży przestrzegania zapisów kodeksu, przez dziennikarzy, oraz dokonywać ich interpretacji.

Taki system nie miał prawa zadziałać. I nie zadziałał.

Jeżeli kiedykolwiek Rada Etyki Mediów miała jakiś autorytet to już dawno go straciła. W 2010 roku, dziennik.pl ogłosił, że Rada się sypie donosząc, że

Dziennikarze Teresa Bochwic i Tomasz Bieszczad wystąpili z Rady Etyki Mediów. Zarzucają Radzie brak "obiektywizmu i merytorycznej symetrii" między krytykowaniem mediów z "głównego nurtu" i mediów spoza niego. 

Niedługo po tym, w lutym 2012 roku,  na stronach wPolityce.pl, ukazał się nekrolog Rady, w którym Tomasz Szymborski cytuje, byłego członka Rady, Macieja Iłowieckiego, który stwierdza, że

Powinnością dziennikarzy jest służba społeczna, dążenie do obiektywizmu (niezależnie od własnych poglądów, których zresztą dziennikarz nie może ukrywać) i kulturalne zachowanie wobec osób, z którymi rozmawiają.

Niestety z mediami też nie jest najlepiej. Większość respondentów badania przeprowadzonego przez Millward Brown zdecydowanie zgadza się z tezą, że "w mediach jest bardzo dużo tematów, za którymi stoją ukryte interesy firm lub polityków". Jeżeli połączymy to z faktem, że według tego samego badania politycy oraz agencje i specjaliści PR cieszą się najmniejszym zaufaniem spośród różnych źródeł informacji, to wydaje się, że przyczynę słabej kondycji mediów mamy zdiagnozowaną.

To jednak tylko część problemu. 

Smog informacyjny

Ryszard Tadeusiewicz

Profesor nauk technicznych, trzykrotny rektor AGH w Krakowie. Członek rad redakcyjnych kilkunastu czasopism, w tym kilku z tzw. Listy Filadelfijskiej. Zapoczątkował w Polsce nowe kierunki badań naukowych w zakresie m.in: modelowania cybernetycznego systemów biologicznych, rozpoznawania mowy polskiej, sieci neuronowych. W początkowych latach XXI wieku publikując "Społeczność Internetu" zapoczątkował badania dotyczące rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego.

Równocześnie z procesem degeneracji mediów postępowało - i wciąż postępuje - zjawisko przeładowania informacyjnego, któremu towarzyszy problem oceny wiarygodności informacji znajdujących się w sieci. Jest to negatywny efekt pozytywnych i rewolucyjnych zmian, których motorem stał się rozwój technik informacyjnych, głównie Internetu. Ten negatywny efekt Ryszard Tadeusiewicz nazwał smogiem informacyjnym.

Mgłę w tej analogi stanowi ogromna liczba rozrzuconych, rozdrobnionych, nieuporządkowanych informacji. Dymem są informacje określane przez Tadeusiewicza mianem informacji ujemnych (bezwartościowych, szkodliwych), które umieszczane są w sieci przez osoby niekompetentne merytorycznie lub przez użytkowników świadomie generujących przekazy nieprawdziwe. Niska ocena wartości tych informacji wynika m.in. z braku skutecznych narzędzi ich merytorycznej kontroli oraz świadomych manipulacji, które przybierają rozmaite formy – od ideologicznej i propagandowej do czysto komercyjnej 1.

Powyższa diagnoza znajduje potwierdzenie w wynikach Millward Brown. Oto wśród źródeł informacji największym zaufaniem cieszą się: ośrodki naukowe oraz świadkowie i uczestnicy zdarzeń. Nie powinno to nikogo dziwić, jeżeli weźmie się pod uwagę, że ośrodki naukowe z natury publikują (jeżeli publikują) informacje umożliwiając merytoryczną kontrolę (poprzez przypisy) i dyskusję wyników. Świadkowie i uczestnicy zdarzeń są natomiast, co do zasady, źródłami nieopracowanymi stąd trudniej ich relacje zmanipulować w bezpośrednim przekazie.

Informacja ujemna

informacja umieszczona w mediach przez osoby niekompetentne merytorycznie lub przez użytkowników świadomie generujących przekazy nieprawdziwe

Gatekeeper

Zarówno w 2012 jak i w 2016 roku 74% respondentów stwierdziło, że media w Polsce zajmują się przede wszystkim 'kształtowaniem opinii i wpływaniem na społeczeństwo' lub 'zajmują się przede wszystkim zarabianiem pieniędzy'. Ten wniosek płynący z badań Millward Brown nie jest zaskoczeniem, w tym sensie, że jest w zgodzie z przewidywaniami modelu propagandy opracowanego przez Edwarda S. Hermana i Noama Chomsky’ego. Nie jest to jednak proste potwierdzenie typu „model propagandy jest słuszny” to jest potwierdzenie z informacją zwrotną typu „model propagandy jest słuszny, i odbiorcy to wiedzą!”.

30 lat przed pojawieniem się modelu propagandy, pod koniec lat pięcdziesiątych XX wieku Kurt Lewin opracował model ilustrujący proces przechodzenia artykułów spożywczych przez liczne bramki i kanały zanim pojawią sie na stole gotowe do spożycia. Termin "gatekeeper" zostal wykorzystany na opisanie osoby lub osób, które kupują, transportują i przygotowują pożywienie. Model Lewina, z jego gatekeeperami, kanalami i sekcjami szybko znalazł zastosowanie w komunikacji.

W kontekście massmediów, kanałami sa powiązania komunikacyjne, czy to między źródlem a dziennikarzem czy też wewnątrz organizacji medialnej. Sekcje to zdarzenia lub stany rzeczy, które mają miejsce w każdym z kanałów np: proces edycji. Kanał może mieć wiele sekcji, jak np kilka punktów edycji. Bramki to punkty decyzyjne, w których materiał może być zablokowany lub przepuszczony do nastepnej sekcji lub do nastepnego kanału. Gatekeeperem moze być osoba lub zestaw rutynowych procedur określających czy materiał zostanie przepuszczony przez bramkę2.

Rozwój Internetu umożliwił przejście od systemów bramkowych - z gatekeeperem - do systemów bezbramkowych - bez gatekeepera - jeżeli pominąć algorytmy Google'a oraz politykę Facebooka, Twittera itp. Zmieniła się również rola użytkowników, którzy przestają być jedynie odbiorcami stając się jednocześnie twórcami (web 2.0). W konsekwencji informacje są tańsze i łatwiej dostępne niż kiedykolwiek, co niestety nie przekłada się pozytywnie na ich jakość, następuję inflacja informacji, Wikipedia zastępuję encyklopedię.

Gatekeeper

osoba lub zestaw rutynowych procedur określających czy materiał zostanie przepuszczony przez bramkę w kanale transmisyjnym

Społeczeństwo informacyjne

Wszystkie te informacje mają jakiś wpływ na indywidualny obraz świata (IOŚ), czyli zbiór przekonań o świecie, który każdy z nas posiada, będący punktem odniesienia i swego rodzaju papierkiem lakmusowym i kryterium akceptacji dla nowych informacji. Nowa informacja musi być kompatybilna z systemem. Model propagandy głosi, że jeżeli media nie będą przedstawiały akceptowalnego realistycznego obrazu świata nie będą spełniały oczekiwań swoich odbiorców (zobacz artykuł).

Pojawienie się systemów bezbramkowych wstrząsnęło zarówno systemem jak i odbiorcami. Poza starymi mediami (głównego nurtu) pojawiły się alternatywne źródła informacji, które wprowadziły nowe informacje i zmodyfikowały ten system. Rolę portiera musimy jednak pełnić sami i dla większości z nas stanowi to problem z powodu, który Ryszard Tadeusiewicz nazywa proliferacją wiarygodnie wyglądającego nonsensu.

Zmiany w technologiach informacyjnych sprawiły, że jesteśmy już nie tylko społeczeństwem obywatelskim, jesteśmy też, a może przede wszystkim społeczeństwem informacyjnym. W 1996 roku KRRiT tak zdefiniowała społeczeństwo informacyjne:

Społeczeństwo staje się społeczeństwem informacyjnym, gdy osiąga stopień rozwoju oraz skali i skomplikowania procesów społecznych i gospodarczych wymagający zastosowania nowych technik gromadzenia, przetwarzania, przekazywania i użytkowania olbrzymiej masy informacji generowanej przez owe procesy3.

Orwell - wolność prasy

Czy możliwe jest funkcjonowanie wolnych mediów w wolnorynkowej demokracji? Orwell, Chomsky i inni o wolnych mediach.

Konkluzja

Negatywne skutki tych, z natury pozytywnych procesów są widoczne również w sferze prawa i etyki, które nie nadążają za postępem w nowoczesnych technologiach komunikacyjnych. Upadek autorytetu REM - zakładając że takowym dysponowała - prowadzi do moralnego relatywizmu w ocenie, stosowaniu i interpretacji zapisów KEM. Czy moralny relatywizm prowadzi w tej sytuacji do etycznej anarchii? Nie podejmuje się dowodu, ale na to wygląda.

Nie ulega jednak wątpliwości, że postęp w rozwoju społeczeństwa sprawia, że pojawiają się nowe zagadnienia, które wymagają zastosowania do nich zasad etycznych. To co się dzieje obecnie nie jest już jednak tylko postępem ale rewolucją a już to może znaczyć, że stare zasady nie są w stanie sprostać nowej rzeczywistości. Zwłaszcza, że zasady Karty Etycznej Mediów są raczej mętne a potrzeba ich rewizji wydaje się nieunikniona.

Licencja Creative Commons

Tan artykuł (Prawda, informacje, fakty i opinie. Mętne zapisy Karty Etycznej Mediów, cz.1 – system) autorstwa PoliTycoon jest darmowy w sensie Open Source. Kopiowanie, rozpowszechnianie, przedruk i publikacja w jakiejkolwiek formie (również elektronicznej) do celów komercyjnych i prywatnych, bez zgody autora serwisu, dozwolone a nawet wskazane na licencji Creative Commons za wskazaniem autora: PoliTycoon i źródła: www.politycoon.pl.